Brak wyników

Temat , Rower , Testy

18 lutego 2022

NR 8 (Luty 2022)

Scott Addict eRide 10

0 116

Wrażenia z jazdy 

Scott Addict eRide 10 to bezkompromisowy rower szosowy… z dodatkowym wspomaganiem elektrycznym. Pierwszy raz w trakcie moich prób z e-rowerami szosowymi w pierwszej kolejności myślę o tym rowerze jako pełnoprawnej szosówce z elementem dodatkowym, jakim jest silnik elektryczny, który może być rozpatrywany zupełnie osobno. Inżynierowie Scotta postawili sobie za cel, aby połączyć swój topowy produkt, jakim jest rama Addict i zintegrować go ze wspomaganiem w jak najbardziej niezauważalny sposób.
Geometria względem „cywilnego” Addicta jest zachowana niemal w niezmienionej formie, a różnice zdradza tylko minimalnie większa długość całego roweru, która pozwala skryć serce wspomagania, jakim jest Mahle ebikemotion X35. Integracja, jakiej dokonano, jest wyjątkowo udana, zwłaszcza w obszarze estetyki, gniazdo ładowania jest ukryte za magnetyczną osłoną w okolicy korby, ale dostęp do niego jest łatwy i bezproblemowy, wszelkie okablowanie również zostało sprytnie zamaskowane i wkomponowane w ramę, przez co nic nie zaburza wizerunku roweru, a jedynymi zauważalnymi elementami systemu wspomagającego jest sam silnik znajdujący się w tylnej piaście oraz panel sterowania iWoc One osadzony na górnej rurze ramy w okolicach główki. System Mahle, na który postawiono w tym wypadku, sprawdza się znakomicie, płynność działania w przypadku tego roweru jest wyjątkowo wysoka, kilka razy złapałem się na tym, że musiałem spojrzeć na licznik, aby się przekonać, czy prędkość, z jaką jadę, to zasługa już tylko moich mięśni czy też wspomaga mnie energia z „gniazdka”. W przypadku tego roweru chęć i łatwość do przyspieszania jest wyjątkowa, każde naciśnięcie na pedały wiąże się z natychmiastową odpowiedzią. Rama w newralgicznych miejscach została wzmocniona dodatkowymi strukturami karbonu, przez co jej sztywność poprzeczna jest wyjątkowo wysoka. A kiedy po swojej stronie mamy wspomaganie, nawet w najniższym trybie, efekt jest znakomity. Abstrahując od silnika wspomagającego, mamy do dyspozycji świetną konstrukcję. Dzięki nisko osadzonym dodatkowym kilogramom panowanie nad rowerem przy wysokich prędkościach jest bardzo dobre. Również w przypadku jazdy po gorszej nawierzchni rower jest bardzo stabilny i przewidywalny w prowadzeniu, co oceniam bardzo wysoko. Na płaskich odcinkach osoby średnio zaawansowane z pewnością nie będą miały najmniejszych problemów z osiągnięciem i utrzymaniem prędkości powyżej 25 km/h 
(prędkości maksymalnej dla wspomagania przez silnik). Ale docenią to, jak działa ten sprzęt na podjazdach. Dzięki trzem trybom asekuracji (dodatkowo zmienianym, wedle własnych upodobań z poziomu aplikacji w telefonie) możemy płynnie dobierać siłę niezbędną do pokonania nachylenia. Tylko od chęci użytkownika zależy, czy wykorzysta pełną moc wspomagania, traktując pedały, jak obracającą się manetkę gazu, czy też stanie w pedałach, żeby dodawać maksymalnie dużo energii od siebie. Tu warto nadmienić, że wydajność i sprawność systemu wspomagającego jest bardzo duża, a pozytywną zmianą w stosunku do poprzedniej generacji jest cichość, z jaką pracuje silnik. Nawet w maksymalnym trybie wspomagania przy minimalnym wysiłku rowerzysty nie zwracała uwagi postronnych, co jest r...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy