Brak wyników

Full MTB

26 maja 2020

NR 4 (Maj 2020)

Nowa era e-bike’ingu

27

Niedawno się dowiedziałem, że odszedł człowiek legenda. W mojej ocenie największy kierowca wyścigowy wszech czasów - Stirling Moss. Wspomnienie o tym geniuszu kierownicy z czasów, kiedy w wyścigach ważniejsza była siła woli i umiejętności kierowcy oraz konstruktora u progu ery, w której eBike z możliwościami enduro może ważyć mniej niż 20 kg jest bardzo à propos.

Ale najpierw łyk historii. W 1961 r. Moss wygrał Grand Prix Monaco w bardzo niepozornym samochodzie. Co więcej, wygrał jako prywaciarz, zmagając się z potężnym zespołem Ferrari i jego niesłychanie mocnymi samochodami prowadzonymi przez najlepiej opłacanych w tamtym czasie kierowców. Na bardzo krętej trasie GP Monaco Moss ścigał się Lotusem – autem słabszym, mniejszym, ale bardzo zwrotnym. Jego konstruktor Colin Chapman wyznawał zasadę: „Uprość i odchudź”. 

Zimą pisałem o rowerze, którego założenia wyróżniają go na tle innych elektryków. Uznałem go za najważniejszy rower mijającego sezonu, jeszcze zanim na niego wsiadłem. Ściągnęliśmy Lapierre e-Zesty do testu, a w międzyczasie pojawiła się niespodziewana premiera. Specialized wprowadził całkiem nową koncepcję roweru elektrycznego. Amerykanie także doszli do wniosku, że Less is More i gruntownie zrewidowali podejście do tego, ile mocy tak naprawdę potrzebuje rower do wspomożenia mizernego ciała rowerzysty. Levo SL podąża drogą wyznaczoną przez Lapierre. To rowery przez wielkie R i bardzo małe m (masa). Dzięki nim praca kolarza nie sprowadza się wyłącznie do obsługi joystica, który w e-bike’ach ma kształt korb. Elektrony mają go wspomóc jak egzoszkielet, zachować grację ruchów i zwiększyć moc adekwatnie do potrzeb. Myślę, że sir Moss spogląda na te rowery łaskawym okiem, bo są jak jego Lotus: słabsze, mniejsze, ale koniec końców szybsze, bo łatwiejsze do opanowania. 

SPECIAL

...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy