Brak wyników

Full MTB

26 maja 2020

NR 4 (Maj 2020)

Lapierre e-Zesty AM 9.0

69

On jest faktycznie zesty, czyli energiczny. Żwawo inicjuje skręt i wymaga od kierującego uwagi. Nie wolno mu dać swobody, bo na trudnych trasach może tą żywiołowością przytłoczyć.

Włożony w skręt zachęca do mocnego dociśnięcia koła i solidnego złożenia się w zakręt. Przednie koło dobrze „krawędziuje” i jeśli się nie zlękniesz, utrzyma przyczepność. Ale wymaga to odwagi i umiejętności, zwłaszcza na stromych odcinkach. Na łagodniej nachylonych trasach minimalne odpuszczenie docisku powoduje, że Lapierre wyrzuca z zakrętu. Jest za to zwrotny na ciasnych odcinkach podjazdowych i ułatwia transfer środka ciężkości co udogadnia poruszanie się na stromych i trudnych technicznie podjazdach.
Zawieszenie nie jest zbyt czułe na małych wybojach i szybko się utwardza w środku skoku, dając wsparcie. Na trasach dzikich i trudnych, jak np. wilkowicki Twixster, odczuwa się to jako tępotę i brak dopasowania do warunków jazdy. Zwłaszcza duża ilość głazów pokazuje twardość, która nie ma nic wspólnego ze słowami „komfort” i „rekreacja”. Sprawy zmieniają się na jego korzyść, kiedy zaczyna się liczyć czas przejazdu. W ostrej jeździe Lapierre e-Zesty jest efektywny, ale z przyjemnością nie ma to nic wspólnego. Charakterystyka pracy przodu i tyłu pasuje do siebie idealnie.
Bardzo łagodnie dołączone wspomaganie nie deprymuje dźwiękiem. To jeden z najcichszych systemów, na jakich jeździłem. Już całkiem śmieszne na oko 125 W w trybie Breeze jest wystarczające i pozwala na wrednym asfalcie pod Magurkę Wilkowicką swobodnie rozmawiać, podczas gdy jadący równolegle zawodnicy enduro są w stanie wydusić z siebie tylko półsłówka. Włączenie trybu niebieskiego jest mocno wyczuwalne i znacznie ułatwia życie na podjazdach, choć nie wolno porównywać tego wsparcia do ciężkich elektryków. Szkoda, że tryb Rocket (czerwony) nie wnosi już niczego. Może minimalnie prędzej włącza wspomaganie po ruszeniu, może szybciej angażuje się przy niskich kadencjach, ale trudno było nam uchwycić różnicę w mocy czy wymaganej do jej uruchomienia sile nacisku na pedały. Wspomaganie Fazua w najmocniejszym trybie jest tylko odrobinę mocniejsze niż najniższe stopnia wspomagania w dużych silnikach Bosch czy Brose albo Yamaha. Maksymalnie rozwija 400 W i 60 Nm, słowem, to taka rakieta dla płaskoziemców. Ale jestem przekonany, że w jeździe MTB taka frakcja mocy oferowanej przez wspomaganie w zupełności wystarcza kolarzowi na e-Zesty. Gorzej jest Pod koniec kwietnia Fazua udostępniła usprawnienie do oprogramowania silnika z eZesty o wdzięcznej nazwie Black Pepper. Niestety to tylko chiptuning. Oprogramowanie pozwala regulować parametry w poszczególnych trybach pracy, ale szybko okazuje się, że nie da się wykrzesać zbyt dużo z zastanego silnika i żyłowanie go oprogramowaniem prowadzi wyłącznie do jeszcze szybszego rozładowania baterii. Modyfikacje systemu wymagają podpięcia silnika kablem do komputera. Zmiany z poziomu telefonu nie są dostępne. Natomiast wspomaganie dołączone jest bardzo łagodnie. Nie deprymuje też dźwiękiem. To jeden z najcichszych systemów, na jakich jeździłem. Już całkiem śmieszne na oko 125 W trybie Breeze jest wystarczające i pozwala na wrednym asfalcie pod Magurkę Wilkowicką swobodnie rozmawiać, podczas gdy jadący równolegle zawodnicy enduro są w stanie wydusić z siebie tylko półsłówka. Black Pepper obniżył tę wartość do 100 W (mechanicznych) ale to nie jest istotna zmiana z punktu widzenia mięśni. Włączenie trybu River z początku niczym się nie różni ale dokładając więcej siły w pedały pozwala dłużej cieszyć się mocniejszym wspomaganiem aż do 210 W włącznie. Tryb Rocket w poprawionej wersji software znacznie się poprawił. Eksplozywniej...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy