Brak wyników

Testy

15 lutego 2021

NR 5 (Luty 2021)

Trek Domane+ ALR

85

Domane to szosówka zaprojektowana z myślą o pokonywaniu długich dystansów i spędzania w siodle dużo czasu.

Geometria ramy ustawia wygodną pozycję, nie wymagającą nadmiernego pochylenia. Zapewnia też szerokie możliwości modyfikacji, ponieważ wysokość kokpitu można zmieniać w zakresie ponad 50 milimetrów. Domane ALR pozbawiona jest rozdzielaczy drgań IsoSpeed, w jakie wyposażone są jej carbonowe siostry, a mimo to byłem bardzo zaskoczony dużym komfortem jazdy. Bez wątpienia główną zasługę należy przypisać oponom Bontrager, których realna szerokość wynosi aż 35 mm (3 mm ponad rozmiar nominalny), a dodatkowo maksymalna wartość ciśnienia, do jakich producent zaleca je pompować, to zaledwie 4,8 atm. (70 PSI)! 
Duża objętość oraz niskie ciśnienie robią doskonałą robotę, a większość wibracji i drgań jest na tyle skutecznie łagodzona, że nawet szybkie przejazdy przez odcinki zniszczonego asfaltu, kostki czy szutrowe fragmenty trasy nie były dokuczliwie i cały czas miałem pełną kontrolę nad kierownicą, która nie wyrywała się z dłoni w wyniku drgań.
Bardzo dużym atutem Domane jest to, że bez cienia nerwowości rower płynnie „idzie za ręką”, także przy większych prędkościach. Można powiedzieć, że dopasowuje się do umiejętności użytkownika, bardziej zaawansowani nie będą zawiedzeni, bo zachowuje wystarczająco dużo temperamentu pełnokrwistej szosówki, ale przyjemność z jazdy będą mieli również Ci, dla których może to być pierwsza szosówka w życiu. Mnie Domane bardzo przypadła do gustu już od pierwszych kilometrów, ale ostatecznie podbiła moje serce, kiedy to na jednym ze zjazdów gwałtowny manewr ominięcia wbiegającego na jezdnię psa zakończył się tylko wiązanką „życzeń” pod adresem kudłatego burka, a nie wizytą na SOR-ze.
System wspomagania w rowerze szosowym w zasadzie przydatny zaczyna być dopiero, gdy przyjdzie się mierzyć z czołowym wiatrem lub podjazdami. Dlatego trasę testową zaplanowałem tak, aby pokonać jak najwięcej podjazdów i zobaczyć, na ile wystarczy energii. W jeździe starałem się odwzorować sposób, w jaki ze wspomagania może korzystać naprawdę mało zaawansowany użytkownik, dlatego większość dystansu pokonałem na trybie River, który w ustawieniach standardowych dodaje do 210 W. Jednak za każdym razem, gdy nachylenie podjazdu przekraczało wartość 3–4%, przełączałem na tryb najmocniejszy Rocket dający pełne 250 W wsparcia. Na trasie liczącej równo 60 km pokonałem w ten sposób ponad 1100 m w pionie, zanim akumulator został całkowicie rozładowany. Temperatura otoczenia wynosiła „plus” kilka stopni, co także należy brać pod uwagę, oceniając uzyskany zasięg. Chociaż faktem jest, że ostatnie metry podjazdów to było już „rzeźbienie”, gdyż system zaczyna stopniowo ograniczać poziom wspomagania, gdy akumulator osiągnie poziom naładowania poniżej 10%, i przykładowo  zamiast 200 W generuje już tylko 150 W, a po kolejnych minutach pracy wsparcie spada do 100, 70, 50, 20 W. Warto o tym pamiętać i od początku wycieczki rozsądnie gospodarować energią, zostawiając rezerwę na końcowy etap, kiedy jesteście zmęczeni najbardziej będziecie potrzebowali wsparcia. Przydatna jest do tego aplikacja, jaką możemy zainstalować na telefonie – znacznie dokładniej niż diody na sterowniku podaje ona parametry akumulatora. Chcąc optymalnie gospodarować energią i maksymalnie zwiększyć zasięg roweru, warto skorzystać z możliwości zmiany ustawień wspomagania, o czym piszemy obok. To oczywiście sprawa względna, ale moim zdaniem zakres przełożeń, jakie oferuje Domane, pozwala z łatwością pokonywać kilkuprocentowe podjazdy na najsłabszym pozi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy