Brak wyników

Szosa , Testy

27 stycznia 2020

NR 2 (Styczeń 2019)

Cube Agree Hybrid C:62 SL Disc

72

Wbrew napisowi na ramie – „Road race configuration” – oraz bardzo dużemu podobieństwu do wyczynowych szosówek o takiej samej nazwie Agree Hybrid jest rowerem o geometrii endurance, nacelowanej na wygodną jazdę długodystansową.

Objawia się to zarówno w dość otwartej pozycji, jak i w charakterystyce prowadzenia, którą cechuje spokój. W zakręty wchodzi łagodnie i po zdecydowanym impulsie ze strony prowadzącego w wirażu trzyma zadany tor jazdy. Przy dużych prędkościach jest stabilny i przewidywalny. Jednym słowem, jest bardzo przyjazny nawet dla początkujących użytkowników.
Kierownica w dolnym chwycie ma znacznie powiększoną szerokość, co wzmacnia poczucie panowania nad rowerem przy jeździe z dużymi prędkościami. Ponadto rower wyposażony jest w świetne hamulce, dysponujące dużą mocą, którą dodatkowo łatwo dozować. Duże tarcze i wentylowane klocki to dodatkowy handicap na bezpieczne długie zjazdy, po krętych górskich serpentynach. Rower wyposażony jest w bardzo szerokie opony o mało subtelnej konstrukcji. Przekłada się to na wysoką masę, co nie może budzić zadowolenia, bo upośledza dynamikę jazdy, ale są też plusy. Pokonanie odcinka po szutrze czy drodze utwardzanej jest możliwe, a większa odporność na zagrożenia ze strony krawężników i innych przeszkód ewidentna. Duża szerokość opon to także namiastka amortyzacji, której w zasadzie nie dają sztywna rama i widelec. Dlatego zalecamy jazdę na najniższym, dopuszczalnym przez producenta, ciśnieniu. Konfiguracja przełożeń praktycznie nie daje szans, aby rozpędzić się bardziej niż do 55 km/h, ale za to mocne przełożenia do jazdy pod górę pozwolą wyjeżdżać szosowe ścianki, nawet jeżeli silnik padnie.
Pierwsze wrażenia z jazdy Agree Hybrid są identyczne jak na standardowej szosówce. Rower przyzwoicie nabiera prędkości, a przy stabilnym tempie pedałowania łatwo ją też utrzymać. Dodatkowa masa zaczyna być odczuwalna dopiero, gdy chcemy zacząć jazdę z szybkimi zmianami tempa – wtedy okazuje się, że to nie jest żywioł „hybrydy”. Wyłączony system Fazua nie generuje żadnych wyczuwalnych oporów ani odgłosów. Po uruchomieniu wspomagania silnik pracuje bardzo cicho i zanim do tego przywykłem, nieraz zastanawiałem się, czy w ogóle działa. W zwykłej jeździe po płaskim poziom wspomagania wydaje się rozczarowujący, bo rower sam z siebie rozpędza się lekko, a do tego osiągnięcie i przekroczenie prędkości odcięcia wspomagania następuje szybko. Fazua, analogicznie jak inne systemy, ocenia nasze zaangażowanie na podstawie pomiarów kadencji, momentu obrotowego oraz prędkości, po czym, stosownie do wybranego trybu pracy, „dorzuca” swoje. W porównaniu do konkurencji ma znacznie dłuższy czas reakcji – szacuję, że nawet około sekundy, co przekłada się nawet na więcej niż jeden obrót korbą, zanim rozpocznie pracę. W jeździe terenowej stanowiłoby to spory minus, ale na asfalcie nie przedstawia...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy