Brak wyników

Warto wiedzieć

29 stycznia 2020

NR 1 (Styczeń 2018)

Jak ruszyć z miejsca?

89

To jest najczęściej pierwsze pytanie laika, który siada na „rowerze elektrycznym”. Niektórych śmieszy, innych denerwuje, a powodem dla którego się pojawia jest zagmatwana terminologia i definicje czym jest rower i motorower, czym Pedelec i S-Pedelec oraz co to jest e-Bike i czym różni się od „roweru elektrycznego”.

Można by machnąć na to ręką gdyby nie fakt, że to nie tylko semantyka. Od definicji tych pojazdów zależy kto, gdzie i na jakich zasadach może ich używać. Co więcej, w przypadku zdarzeń drogowych, kolizji czy nie daj Boże wypadków łączy się z tym odpowiedzialność prawna i materialna! 
Polski ustawodawca zaskakująco trafnie określił, czym są rowery i potraktujmy tę definicję jako podstawę dla dalszych rozważań. Ustawa prawo o ruchu drogowym, stan prawny: maj 2018 r. w artykule 2. (ustęp 59) mówi: rower – pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem. Ale druga część definicji jest istotniejsza w tym periodyku dodając: rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h. Zatem, oprócz konwencjonalnych pojazdów napędzanych pedałami, do grona rowerów zaliczają się też ściśle zdefiniowane „rowery ze wspomaganiem elektrycznym”. Dla świata nazwy: eBike, „elektryk”, „rower elektryczny”, „rower ze wspomaganiem elektrycznym” czy Pedelec są synonimami, a to nieprawda. Np. najpowszechniejsza nazwa „eBike” oznacza „pojazd napędzany elektrycznie na żądanie” czyli napęd włączany może być guzikiem, a sam eBike nawet nie musi mieć pedałów. Pedelec to słowo potworek wymyślone przez Susanne Brüsch w 1999 roku i uwiecznione w tytule jej pracy Pedelecs: Fahrzeuge der Zukunft wywodzi się od PEDal ELEctric Cycle i mnie osobiście brzydzi. Ale Europejczycy nie mają z tym problemu, bo w dyrektywie EU (EN15194 standard) określenie to jest spójne z polską definicją roweru. Dzięki temu, tak skonstruowany rower ze wspomaganiem elektrycznym, zgodnie z prawem może jeździć po ścieżkach rowerowych, a w Polsce, w niektórych wypadkach, nawet po chodnikach. Rowerzyści na Pedelecach mogą jeździć bez kasków, a pełnoletni nie muszą nawet legitymować się żadnymi uprawnieniami do kierowania pojazdami! Rowerzysta nie ma też obowiązku ubezpieczenia się od odpowiedzialności cywilnej i dotyczy to także pedelecowców (ładne słowo, no nie J). Natomiast jeśli pojazd nie może wykazać się przynależnością do rowerów robi się i trudno i drogo, a używanie jest bardziej skomplikowane. Bo jak stanowi w ustępie 58 cytowana Ustawa: motorower to pojazd dwu – lub trójkołowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3. Tu w Ustawie pojawia się spójnik „lub” i dochodzimy do kolejnego istotnego dla naszego czytelnika zdania: w silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h. I? I wtedy zaczyna się „jazda”. Bo żeby jeździć motorowerem trzeba go zarejestrować. W tym celu należy do wydziału komunikacji dostarczyć fakturę VAT z danymi sprzedającego oraz kupującego, marką i modelem pojazdu, numerem ramy oraz ceną. Oprócz tego niezbędny jest wyciąg ze świadectwa homologacji, która określa, że dany pojazd jest przeznaczony do ruchu i spełnia określone dla motoroweru wymagania. Należą do nich określone przepisami oświetlenie, boczne odblaski, światło stop oraz lusterko i uchwyt tablicy rejestracyjnej. Wniosek o rejestrację należy opłacić – to ponad 100 zł, a po uzyskaniu dowodu rejestracyjnego i tablic należy opłacić składkę ubezpieczenia OC – to kolejna stówa. Ale tak naprawdę to drobiazg. Do niedawna dokumentem uprawniającym do jazdy motorowerem była karta motorowerzysty. Aktualnie jest to prawo jazdy kategorii AM. Żeby je zdobyć, potrzeba badań lekarskich. Dlatego wraz ze szkoleniem oraz opłatami egzaminacyjnymi koszty prawka AM zamykają się kwotą przekraczającą 1000 zł! Niezbędne wyposażenie, jakim jest kask z atestacją motocyklową, to naprawdę pikuś.
 

 

 

Oczywiście dopóki policjanci czy straż miejska nie zacznie szybko i jednoznacznie rozróżniać, co jest rowerem a co „motorowerem”, użytkownicy starają się omijać prawo. W naszych rozmowach ze sprzedawcami regularnie pojawia się wątek „podrasowywania” rowerów ze wspomaganiem elektrycznym. Klient kupujący eBika może nie wiedzieć jak toto rusza, ale zawsze na koniec poprosi – a mógłby pan zdjąć blokadę prędkości? – powiedział nam zastrzegający anonimowość właściciel dużego sklepu z rowerami poważnej marki. Inne narzędzia zbrodni sprzedawane są on-line domorosłym konstruktorom, którzy samodzielnie i po kryjomu modyfikują swoje rowery wyposażając je w silniki o kolosalnej mocy (wielokrotnie większej niż 250 W) uruchamiane „na życzenie”, czyli manetką z pominięciem skomplikowanej aparatury analizującej ruch korb, moc z jaką porusza nimi rowerzysta i prędkość roweru do czego zobowiązuje dyrektywa EN15194. Homologacja? Przestańcie mnie rozśmieszać. Ale przecież nie wszyscy chcą łamać przepisy. Dlatego kupują zgodnie z prawem legalnego S-Pedeleca. Często wizualnie praktycznie nie różni się on od swoich...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy