Brak wyników

Rower

2 marca 2023

NR 11 (Marzec 2023)

Porównanie Trek Fuel EX do Fuel EX-e

0 453

Po solotestach Treków Fuel EX (bB#9-10/2022) i Fuel EX-e (bB#7/2022) zadaliśmy sobie pytanie: ile jest pełnomocnego e-bike’a w zasilanym baterią 360 Wh Treku Fuel EX-e ze wspomaganiem TQ HPR 50, a ile jest w nim analogowego roweru MTB. W tym celu postanowiliśmy porównać go do na oko bliźniaczego Fuela EX. Początkowo wydawało nam się, że różnicą jest wyłącznie silnik, jednak wielomiesięczny test pokazał jasno, że różnice są dalej idące. Dlatego dla pełnego zrozumienia poniższego testu warto otworzyć przed sobą także bikeBoardy z testami tych rowerów oraz ich danymi technicznymi i specyfikacją.

Dyskusja na temat optymalnej mocy rowerów enduro ze wspomaganiem elektrycznym wchodzi w najgorętszą fazę. Dotychczasowe silniki o dużych mocach rzędu 65–90 Nm ze względu na konsumpcję prądu oraz aktualną technologię bateryjną tylko w topowych wersjach pozwalały osiągnąć masę rzędu 23 kg, ale nierzadko trafiały się w testach smoki zbliżone do 30 kg.
Takie pojazdy uniemożliwiają podjeżdżanie bez wsparcia. Kropka. I dlatego lęk przed rozładowaniem akumulatorów pojawia się nie tylko u nabywców, którzy nie mają z e-bike’ami doświadczenia lub nie wierzą we własne siły.

Wyścig zbrojeń

Kończy się to wyścigiem zbrojeń na zwiększanie pojemności akumulatorów. W tym wypadku większa pojemność to nie tylko drastyczny wzrost ceny. Nasze testy e-bike’ów z dużymi akumulatorami pokazały, że większa pojemność to większy ciężar. Testy naprowadzają nas też na inny trop. Uzyskana powiększeniem pojemności korzyść energetyczna w dużej mierze zużywana jest do przemieszczania nadwagi w pionie. Wzorzec jest następujący: więcej mocy > większe zużycie prądu > większa pojemność akumulatora > większy ciężar > większe zużycie prądu > większa pojemność akumulatora > większy ciężar > większe zużycie prądu... Błędne koło. Jednocześnie w czasie jazd testowych okazało się, że na zwiększaniu mocy najbardziej korzystają najsilniejsi i najlepiej jeżdżący. Słabsi i gorzej wyszkoleni nie potrafią utrzymać przyczepności, ale za to muszą zmagać się z dużym ciężarem roweru, który utrudnia im uzyskanie radości z jazdy.

Ile mocy powinno generować wspomaganie roweru?

Większość aktualnych silników wspomagających e-biki cechuje się momentem obrotowym o wartości 65–90 Nm, nazwałem je kiedyś „pełnomocnymi”, bo jeśli użytkownik chce się obijać, w najmocniejszych trybach silnik jest w zasadzie pełnomocnikiem nóg kolarza, a pedałów używać można w zasadzie jak manetki gazu. Uwaga, nie jestem hejterem! Podkreślam, że rower z takim wspomaganiem używany z pełnym zaangażowaniem kolarza może wygenerować moc przekraczającą kilowat, bo wspomaganie chwilowe silnika do jednego kW jest legalne, a średnio uzdolniony kolarz chwilowo może wygenerować i 500 W, w sumie uzyskuje się dwa konie mechaniczne, a tyle to kiedyś miały motorowery spalinowe! Przy masie rzędu dwudziestu paru kilogramów taki e-bike idzie jak małolitrażowa krossówka, ale użytkownik może się zmęczyć bardziej niż na analogowej szosówce. Testy wykazują jednak, że z silników ok. 90 Nm pełną moc można krzesać wyłącznie na stromych podjazdach o utwardzonej nawierzchni. W każdych innych warunkach ograniczeniem prędkości jazdy nie jest zmniejszona podaż niutonów, tylko przyczepność i kontrola nad dozowaniem mocy.

Przetestowane przez „bB” rozwiązania

Poszukiwanie rozwiązań lżejszych i bardziej angażujących doprowadziło do powstania niezwykle obiecującej serii rowerów Specialized z mikroskopijnym silniczkiem Mahle o momencie obrotowym 35 Nm, zasilanym równie niewielką bateryjką (320 Wh), i choć bardzo wielu, w tym i mnie, Levo SL i Kenevo SL szalenie odpowiadało ze względu na łatwość prowadzenia identyczną z (rowerami) analogowymi odpowiednich klas, to moc ich silników często była obiektem krytyki. Silnik TQ zastosowany w testowanym tu Treku Fuel EX-e i prezentowanym u nas niedawno Scotcie Lumen wstrzelił się pomiędzy „pełnomocne” e-biki i pionierski rower Speca. Momentu ma znacznie więcej (50 Nm), a zużycie energii na tyle małe, żeby pokusić się o baterię o mniejszej pojemności niż w pełnomocnym, dzięki czemu jest zauważalnie lżejsza.

Electric vs. unplugged

Żeby obiektywnie się dowiedzieć, czym różni się Trek Fuel EX od wspomaganego Fuel EX-e, postanowiłem przeprowadzić porównanie czasów przejazdu na tym samym podjeździe. W tym samym miejscu porównywałem Spece Turbo Levo SL Comp i Turbo Levo Comp, o czym można przeczytać w RE#1/2022. Podjazd, na którym mierzyliśmy czasy, ma 750 m długości i pokonuje różnice poziomów 92 m. Jest w miarę równo nachyloną szutrówką, tym razem był suchy i twardy, a temperatura pozwalała jechać w jednej warstwie odzieży, dlatego, choć to kuszące, uważam wyniki prób Speców i Treków za nieporównywalne. Tym bardziej że w tamtym czasie porównywałem „lekkiego elektryka” o mocy 35 Nm do „pełnomocnego” (95 Nm), a tym razem ścigałem się sam ze sobą naprzemiennie na fullu minienduro i lekkim allmountainowym e-bike’u o sile wspomagania 50 Nm. Nie opublikujemy porównania czasów także z tego powodu, że dla wygenerowania pełnej mocy z e-bike’a potrzebne jest skrajne zaangażowanie ridera. Wola była, ale obiektywne trudności zaburzyły osiągi.
Tak samo jak wtedy w obu Trekach ustawiliśmy identyczne ciśnienie w ogumieniu, a zawieszenie wyregulowaliśmy na ten sam SAG, korzystając z zaleceń producenta dostarczających znakomitą apkę Trek Central. Ciśnień nie byliśmy w stanie powtórzyć, ponieważ Trek Fuel EX-e polega na amortyzacji Rock Shox, a w analogowym Fuel EX zamontowano amory Foxa. W obu rowerach zablokowaliśmy zawieszenie dostępną w danym modelu platformą. Jeden i ten sam tester w porównywalnych waru...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy