Brak wyników

Temat , Rower

27 maja 2021

NR 6 (Maj 2021)

Canyon Torque:ON 8

63

Wśród szerokiej gamy elektryków, serwowanych przez Canyona, Torque:ON jest najbardziej drapieżny. Kaliber zawieszenia 180 mm to nie przelewki i już na papierze widać, że ta maszyna nie próbuje zgrywać niewiniątka. Rower jest oparty na analogowym Torque i choć różnice w geometrii są wyraźne, to elektryczny brat zachował 100% charakteru.

Gwiazdą programu w przypadku tego modelu jest nowy silnik Shimano EP8, który względem poprzednika (STEPS E8000) wyróżnia się większym momentem obrotowym (85 Nm) oraz mniejszymi rozmiarami i masą. Silnik pracuje bardzo płynnie, choć sprawia wrażenie, jakby miał mniej siły niż konkurencja. Przy mocnym naciśnięciu na pedały rower, zamiast wyskakiwać jak z procy, delikatnie dawkuje moment obrotowy, dbając o efektywność napędzania. Takie zachowanie jest całkiem przyjemne podczas wychodzenia z ciasnych zakrętów, kiedy pół obrotu korbą napędza z gracją i napełnia poczuciem kontroli nad przyczepnością. Dla tych, którym przeszkadza zerojedynkowość działania Boscha, EP8 będzie ideałem. Komputer systemu wspomagania można połączyć za pomocą Bluetooth ze swoim telefonem i dostosować takie parametry pracy silnika, jak moment obrotowy czy charakter wspomagania dla każdego trybu. Canyon wyposażył swojego najbardziej zwariowanego elektryka w baterię o relatywnie niedużej pojemności 500 Wh, co miało genezę w chęci zachowania jak najniższej masy i lepszym położeniu środka ciężkości. Założenie jest takie, że Torque:ON ma być używany w środowiskach bikeparkowych, gdzie co okrążenie mamy dostęp do np. samochodu, z którego możemy wyjąć zapasową baterię. W trybie Boost udawało się pokonać średnio 600 m w pionie na jednym ładowaniu, co jest wynikiem bardzo zadowalającym. Pozycja do podjazdów jest wygodna aż do przesady, ale bez wspomagania jazda Canyonem to męczarnia. Problemem jest sztyca o bardzo krótkim skoku i bardzo „kanapowate” zawieszenie obsługiwane przez damper bez blokady. Przy jeździe z włączonym silnikiem Torque:ON jest całkiem efektywny, potrzeba pokaźnej ściany, żeby zerwać przyczepność tylnego lub przedniego koła.
Czym wyróżnia się Torque:ON na ścieżce? Przede wszystkim jest bardzo narwany, jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zaskakująco łatwo zmusić go do skrętu, doskonale czyta zamiary rowerzysty. Nisko umieszczony środek ciężkości jest bardzo wyczuwalny, w szczególności podczas szybkiego przeskakiwania między bandami. Choć przy pierwszym kontakcie pomyślałem: „Ach, szkoda, że nie 29”, to Torque:ON szybko mnie przekabacił na stronę mniejszego koła. W tym konkretnym przypadku 27,5” podkreśla charakter roweru i dokłada swoje pięć groszy w kwestiach zwinności. Zawieszenie jest zestrojone raczej pod kątem przyjmowania uderzeń niż przyklejania kół do podłoża, dlatego przy małych nierównościach trzeba się troszkę pilnować i mieć chociaż jakiś cień pomysłu na linię przejazdu. W razie błędu jest duża szansa, że problemy weźmie na siebie mię...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy